Szkieletor dziś przyjemnie sobie spacerował po śniegu i biegał wokół zasp śnieżnych. Śnieg padał tak gęsto, że gdyby tylko Szkieletor stanął w miejscu dłuższą chwilę, na pewno zamieniłby się w kulkę śniegu. Dlatego szybko chodziliśmy, a co jakiś czas obserwowaliśmy jak Szkieletor strzepuje z siebie warstwę śniegu. Szkieletor mógł nawet polizać śnieg na swoim nosie.
Zgubił się i odnalazł
Mieliśmy miły spacer na mrozie. Ja jak zwykle fotografowałem, Szkieletor obwąchiwał co mógł. Kiedy zatrzymał się przy śmietniku, podszedł do niego inny pies, który również był na spacerze ze swoim panem. Rozglądałem się w miedzy czasie po okolicy i robiłem zdjęcia. Nagle zorientowałem się, że Szkieletora nie ma przy mnie. Poszedł on za obcym psem i jego właścicielem. Gdybym wtedy spojrzał na ostatnie zdjęcie, które zrobiłem, zauważyłbym na nim mojego psa stojącego po przeciwnej stronie mostu. Zacząłem szukać go i wołać. Do czasu kiedy wszedłem na most, Szkieletora już tam nie było. Spytałem kilku właścicieli psów, których minąłem, czy przypadkiem nie widzieli Szkieletora, pokazując im wcześniej zrobione jego zdjęcie. Nikt jednak nie potrafił mi pomóc. Po około 10 minutach pobiegłem do domu i wziąłem rower, gdyż stwierdziłem, że w ten sposób poszukiwania pójdą szybciej. Przed wyjściem z domu sprawdziłem telefon. Okazało się, że ktoś znalazł Szkieletora i zaniósł go do pobliskiego weterynarza. Poinformowano mnie o tym dzięki zamieszczonemu na obroży numerowi telefonu. Po jakimś czasie dojechałem do weterynarza. Szkieletor był przestraszony, nie lubi tego miejsca. Jak się okazało Szkieletor wmieszał się w jakąś grupkę psów przechodzącą niedaleko i dopiero po jakimś czasie, jeden z właścicieli zauważył, że maja dodatkowego psa.
Szkieletor – duże dziecko
Nie jest to typowe zachowanie dorosłego psa, do którego się przyzwyczailiśmy ze strony Szkieletora. Zazwyczaj biega on i obwąchuje wszystko co jest w pobliżu. Dlatego też często zostaje w tyle, bo musi powąchać każdą rzecz przypominającą jedzenie. Jednak dziś był bardzo daleko w tyle i musieliśmy go nieść, aby kontynuować spacer. Na rękach wyglądał jak duże dziecko.
Szkieletor wyglądający na zaskoczonego?
Szkieletor bardzo blisko konia
Na dzisiejszym spacerze Szkieletor miał okazję znaleźć się bardzo blisko konia. Musieliśmy przejść zaraz przy polu, na którym swobodnie pasły się konie. Szkieletor jak zwykle biegał znacznie dalej, aż znalazł się w okolicy koni. Jeden z nich podszedł do Szkieletora, stanął nad nim i zaczął go obwąchiwać. Wydawało mi się, że Szkieletor nawet nie spostrzegł, że to wielkie zwierze stoi nad nim. Dla niego równie dobrze nogi konia mogły być po prostu pniami drzew.
Szkieletor przyniósł setki, a może nawet tysiące, różnych patyków
Szkieletor najczęściej niesie kij w bardzo specyficzny sposób, trzymając go nierówno. Pewnie dlatego, że łatwiej chwycić kij z brzegu niż w środku. Po pewnym czasie porzuca kij i zapomina o nim. W ten sposób przynosi setki kijów, różnego kształtu i wielkości, tworząc sporą kolekcję przed drzwiami wejściowymi do domu – to jedna z jego najlepszych zabaw.
To jest pies!
Kilkoro małych dzieci wydawało się patrzeć z niedowierzaniem, gdy ich rodzice, na widok Szkieletora przechodzącego obok, krzyknęli – „to jest pies!”. Brzmiało to tak, jakby pierwszy raz widzieli psa na żywo, a nie na obrazku w książce. Szkieletor był bardzo zadowolony, że znajduje się w centrum uwagi. Z podniesioną głową, wolno mijał zaskoczoną rodzinkę.
Szkieletor i książki
Otoczony książkami, Szkieletor leżał sobie na tylnym oparciu fotela. Jedno oko miał na wpół otwarte i zerkał nim przez okno na ulicę. Nie jest typem psa, który rozprasza się na jakieś dźwięki dochodzące z zewnątrz, czy szczeka od razu na widok listonosza. Raczej można powiedzieć, że jest obserwatorem zdarzeń. Dopóki wszystko jest na swoim miejscu i nic złego się nie dzieje, może kontynuować spokojnie swoje wylegiwanie się w różnych miejscach mieszkania.
Szkieletor na tropie
Szkieletor zauważył w parku ślad po suchej trawie, który przypominał pewną ścieżkę. Z patykiem w pysku przyglądał się temu dziwnemu zjawisku. Na pewno zastanawiał się czy to toksyczna ścieżka zastawiona na zwierzaki takie jak on, czy może linia wyznaczająca po prostu jakieś pole do gry… Jedno jest pewne, zagadki nie rozwiązał, a od tajemniczej ścieżki trzymał się z daleka.
Święta
W wigilijny wieczór Szkieletor otworzył swój prezent – małego Świętego Mikołaja. Kiedy spróbował go dotknąć swoją łapą, zabawka zaczęła cicho grać. Po chwili również odezwał się głos życząc „Wesołych Świąt”. Szkieletorowi najwidoczniej nie do końca nowa zabawka przypadła do gustu i po chwili wrócił pobawić się swoją starą piłeczką.
